Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lutego 2019

Pozorna normalność, bluźnierstwo, chaos i wzniosła deprawacja ludzkiego umysłu. Kim był Ted Bundy i dlaczego zabijał? Omówienie "Rozmów z mordercą" od "Netflixa"

Ted Bundy, tak na prawdę Theodore Robert Bundy - do odkrycia drugiej strony swojego życia - typowy wchodzący w etap kariery zawodowej młody, błyskotliwy człowiek. Kiedy w 1974r. zaczęły znikać młode, niczemu winne niewiasty, najczęściej urocze studentki, nikt nie podejrzewał, że 28 - letni, sympatyczny, o raczej poetyckiej emanującej wyrachowaniem i spokojem twarzy młodzieniec będzie winny tak plugawym występkom, jak porwania, wykorzystywanie seksualne kobiet, okaleczenie i w końcu mord. Nikt w latach 70-tych nie znał pojęcia ,,seryjnego mordercy". Nikt nie domyślał się, że umysł Teda - o ile można mówić, że działał inaczej i był pozbawiony niektórych części i sprawnych połączeń między neuronami odpowiadającymi za współodczuwanie, emocjonalność, współczucie, troskę o drugiego człowieka i inną gamę typowo ludzkich uczuć - może zboczyć z typowej, normalnej dla zwykłego człowieka ścieżki. Dzięki miniserialowi od "Netflixa": "Rozmowy z mordercą: Taśmy Teda Bundy’ego", który platforma wyemitowała w liczbie 4-ech około godzinnych epizodów 24 stycznia 2019 roku, możemy z nutką odczucia prawie że bliskiego, intymnego kontaktu z Bundy'm, przy wygodnym pozycji na łóżku lub w fotelu przy telewizorze włączyć ów serial i posłuchać historii Teda z perspektywy jego odtwarzanych przez nagrane taśmy wspomnień i opinii śledczych, zwykłych ludzi i różnego sortu specjalistów.


Fiksacja umysłu, implozja psychicznego bezpieczeństwa, jakby miało się wrażenie, że bycie zwykłym człowiekiem nie oznacza, że nigdy nic w nas nie pęknie, że nigdy nie popełnimy jednej lub kilkunastu straszliwych zbrodni. Tak można poczuć się słuchając wypowiedzi Teda Bundy'ego z oryginalnych taśm pochodzących z przeprowadzanych z nim w ,,celi śmierci" rozmów pod koniec lat 70-tych i na początku lat 80-tych XX wieku, rozmów. Normalny, inteligentny, ani nie podłamany, zbyt intonowany i pozbawiony zabójczej cierpkości głos. Kiedy to wszystko w nim pękło? Kiedy pozorna stabilizacja utraciła ramy pojmowania i zmieniła go w człowieka tylko z ciała a z duszy w kochającą bluźnierstwo bestię?

Jestem w szoku, moje bezpieczeństwo psychiczne być może niedługo imploduje. Po raz pierwszy w życiu mam możliwość, w ogóle, posłuchania prawdziwych nagrań, swoistych wyznań Teda Bundy'ego; staje się to nad wyraz ultra-paraliżujące, zaciskające zardzewiały sznur drutu kolczastego wokół rozciętego brzucha i wypełzłych jelit. Człowiek, który mimo skrycia, posiadania jakichś swoich problemów, które - no cóż - ma każdy z nas, który uważany był za, ot normalnego wchodzącego w początek ,,wspaniałej" kariery młodego człowieka, dopuścił się szatańskich, bestialskich czynów. Najgorsze i najbardziej paraliżujące jest to, że choć to zabrzmi prozaicznie - życie Bundy'ego było pozorem, osadem spokoju i stabilności, który ,,na chwilę" okrył jego życie. Czy aby na pewno? Czy jego mózg funkcjonował tak, że każdy neuron, połączenia w siatce neuronalnej, reakcje chemiczne w nim zachodzące były dla jego fizjologii normalne? A może próg odczuwalnego przez niego szczęścia i innych subiektywnych pozytywnych czy negatywnych emocji był dla niego inny, jakby życie było inaczej mu przeznaczone. W końcu to wszystko pękło, albo zwyczajnie: się uaktywniło, iskra zapłonęła, a Ted zaczął mordować. Ciekawe ilu ludzi, ilu ,,przeciętnych Kowalskich" może czekać podobny los? Czy możemy nie wiedzieć kiedy coś w nas w końcu pęknie?

czwartek, 17 stycznia 2019

Gdy otworzą się wrota piekieł. Recenzja "Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren"

Nie jestem w stanie zrozumieć co tak naprawdę skłoniło mnie do przeczytania książki "Demonolodzy" Geralda Brittle. Być może była to ludzka ciekawość oraz chęć zbadania i przyjrzenia się bardziej temu co nieznane i nieakceptowane ludzkiej naturze. Być może chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na temat ,,Demonów”, o których mówi się tak głośno, których ,,rzekome” akty opętania wykorzystuje się w popkulturze robiąc z tego kasowe hollywoodzkie filmy. Do tej pory , nawet po dokładnym zanalizowaniu dzieła Brittle’a ,swoistego Reportażu z Pola ,,prawdziwej Wojny” Państwa Warrenów z nadprzyrodzonymi, mrocznymi bytami, zastanawiam się dalej i będę długo myślał nad tym: dlaczego w ogóle zdecydowałem się na zakup wyżej wymienionej pozycji? Czemu, akurat tamtego wieczoru zasiadłem w ciemnym, będącym w półmroku pokoju, z lekko zaświeconą lampką, otwarłem książkę i powoli z strony na stronę wchłaniałem informacje tak przerażające, prawdziwe i szczere, że zachwiało to moją stabilną pozycją osoby wierzącej? Zło istnieje. Tego nie należy podważać. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, poszperać po Internecie, czy obejrzeć Wiadomości by znów usłyszeć o jakimś psychopatycznym mordercy lub studencie, który na Campusie Uczelni wyjął broń i z zażartą nienawiścią zaczął ,,faszerować” ołowiem wszystko co popadnie.

Historia aktywności Eda i Lorraine Warrenów oraz przedstawienie obszaru szerokiego zakresu działania Demonologii podziałała na mnie otrzeźwiająco. Uważam, że wszystko co ujrzałem i wchłonąłem z tej książki zaburzyło moją równowagę osoby religijnej i wierzącej w ,,duchy”, lecz jednak negującej coś tak potężnego i starego, jak sam czas: Demony. I tu zaczynają się schody, gdyż pisząc o relacji wywiadu Geralda Brittle’a z Warrenami nawet na samo wspomnienie tych prawie 400 stron rzeczywistego horroru, którego prawdę musiałem zaakceptować, drżą mi ręce i trudno się skupić na zrecenzowaniu Wam czegokolwiek.


Lata 60-te i 70-te to bardzo burzliwy i ambiwalentny okres w dziejach historii świata. Z jednej strony mamy Wojnę w Wietnamie, a z drugiej strony mamy zbuntowaną młodzież sprzeciwiającą się konfliktom zbrojnym oraz wszelkiej przemocy, pragnącą Wolności i wyrwania się z życia wg. ściśle określonego schematu, narzucanego przez tak troszczące się o nich Państwo. Słynne ,,Dzieci Kwiaty” zawędrowały nie tylko do USA, ale swoim stylem ,,robienia tego co się chce” podbiły także Europę. No i właśnie tu wchodzimy na zbyt wąski grunt. Duża swoboda w podejmowaniu decyzji, krytykowanie wszystkiego co zaburza naturalny ,,pokój”, wciąganie Kwasu i palenie Marihuany spowodowały, że żadna tajemnica nie była już niemożliwa do zbadania. Zażywanie LSD i innych narkotyków powodowały halucynacje i błogie uczucie obecności wyższej Istoty. Ale to nie wystarczyło spragnionym i głodnym doznań Hippisom. Lorraine Warren zwraca uwagę, że w złotym okresie ,,rewolucji pokojowej” zdarzyły się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Na półki wszystkich, nie ważne jakich to rodzajów sklepów - zaczęły trafiać narzędzia służące do odprawiania okultystycznych rytuałów i przywoływania ,,Duchów”. Regały przydrożnych marketów, masowo zapełniano Planszami Ouija i innymi wyzywającymi rekwizytami. Ani się obejrzeć, a po nich nie było nawet śladu. Z taką ,,zabawką” wystarczyło tylko wrócić na swoje włości, zapalić skręta, lekko się rozluźnić i siąść z przyjaciółmi w kółku. Potem tylko trzeba złapać się za ręce położyć ,,Ouiję” po środku i zacząć grę. Tylko jak ona się skończy? Kto kogo przechytrzy?

Ludzka Ignorancja oraz kpina z potężnego i niewidocznego innego wymiaru, od zarania dziejów istniejącego pośród naszego namacalnego Wszechświata, wprost nie zna granic. Czy 40 lat temu czy to teraz, wszyscy Ci, którzy bawili się rekwizytami służącymi do odprawiania mrocznych rytuałów w celu ,,uzyskania pomyślności w życiu” nie zdawali sobie sprawy z jak wielkimi i nie do końca poznanymi siłami przyjdzie im się zmierzyć. Nigdy nie mamy pewności czy wzywając Ducha konkretnej osoby uzyskamy zamierzony efekt. Może być tak, że zamiast niego, pod niematerialną postać ,,Ukochanej dziewczyny” lub ,,utraconego przyjaciela” wcieli się ,,zły duch demoniczny”, który w ten sposób będzie chciał wszystkich oszukać. Najgorzej jest wtedy, gdy ostatecznie utwierdzi się on w przekonaniu, że ma nas w garści. To w ten sposób poprzez przyzwolenie ,,Demon” zdziera kajdany Boga i wchodzi ze swojej mrocznej macierzy do naszej. Przez taki przykry w skutkach scenariusz musiała przejść pewna rodzina z USA w Vermont, której przypadek badali ciągle będący w pogotowiu Demonolog Ed Warren i jego żona Lorraine – wybitne i bardzo wrażliwe Medium. Chodziło o kilkuosobową gromadkę Beckfordów. Ludzie Ci żyli w ciągłym strachu i niewyobrażalnym lęku, przez 8 tygodni. Doświadczali tak parszywych i plugawych zjawisk aktywności złych bytów, że można porównać to do bycia w ciągłej depresji i non-stop witania się ze śmiercią. Byli w tzw Drugim z ,,Trzech Aktów” całkowitego pozyskania jednostki ludzkiej, a następnym po Nawiedzeniu procesie: Dręczeniu. Nastrój jak w Kalejdoskopie , to mało powiedziane. Podczas tego etapu całkowitego zniszczenia i upodlenia człowieka, który tak bardzo przecież reprezentuje Boga, Demonowi chodzi głównie o odczłowieczenie. Musi tak nas poniżyć, byśmy byli sami dla siebie obcy i byśmy byli pozbawieni iskierki nadziei. To wtedy zazdroszczący nam powłoki cielesnej i życiodajnej krwi ów mroczny byt, przełamuje niewidzialną barierę, spycha naszą duszę głęboko do podświadomości i opanowuje całkowicie nasze organizmy. Zaczyna się ostateczna walka człowieka o swoją duszę. Zaczyna się potyczka dobra ze złem. Nadchodzi Opętanie. I z tym niestety nie poradziła sobie również Anneliese Michel, którą wzięło w posiadanie nie jeden, ale masa złych duchów nieludzkich. Jej udręka trwała 3 lata i był to jeden z najcięższych przypadków opętania w Historii, gdyż Demon nie przejął nad nią kontroli w wyniku przyzwolenia czy prawa przyciągania, tylko poprzez rzecz tak paradoksalną, że aż niemożliwą. Anneliese była bardzo wierzącą i bogobojną 22 – letnią niemiecką studentką. Mroczne byty w jakiś sposób przejęły jej ciało, a ona sama stała się momentalnie kruchą i bardzo przygnębioną osobą. Jak w ogóle dochodzi do opętania osoby tak religijnej? Odpowiedź jest trudna nawet do zaakceptowania dla samego Kościoła. Przypadek młodej panny Michel to tzw.,, niegodziwość”. Demon bierze w posiadanie ciało człowieka tak wierzącego gdyż chce doprowadzić do ostatecznej konfrontacji z Bogiem i jak najbardziej go poniżyć oraz wystawić miłość do człowieka na próbę. Anneliese zmarła po 66-ciu odmówionych Egzorcyzmach Większych ,,tzw. Rytuałach rzymskich”. Sama ich liczba zwielokrotnienie cyfry 3 jest dla mrocznej istoty wyrazem tryumfu i podwójnego wyszydzenia Boga.

Jeśli widziałeś film ,,Obecność” i ,,Obecność 2” i poruszyło to twoją Wiarę i zakwestionowało wszystko co do tej pory wiedziałeś o ,,zjawiskach nadprzyrodzonych” to wiedz, że przeczytanie "Demonologów" Geralda Brittle’a jeszcze bardziej przyprawi Cię o konsternację i zadumę nad tym, jakie jest miejsce człowieka w toczącej się od eonów czasu wojnie dobra ze złem. Przeczytasz to, a uwierzysz; lecz wiedz: robisz to na własną odpowiedzialność.

piątek, 16 listopada 2018

Czy to co widzimy okiem jest prawdą, czy snem głębokim? Czyli słów kilka o "Tajemniczych Chorobach" od Netflixa.

Czy to co widzimy okiem jest prawdą, czy snem głębokim? Tak mawiał kiedyś wybitny literat, mistrz słowa, specjalista od mrocznej nihilistycznej XIX-wiecznej prozy, Edgar Allan Poe. A jak ma się to do dość kontrowersyjnego, zbyt dosadnego serialu dokumentalnego od "Netflixa": "Tajemnicze Choroby"?


"Tajemnicze Choroby" od “Netflixa", to serial dokumentalny, który, tak się zastanawiam znając zapędy produkcyjne tej platformy, z której jak z przepełnionego zbiornika wylewa się praktycznie każdy gatunek filmu czy serialu, niestety, może mieć niewiele wspólnego z tym jak naprawdę wyglądają przewlekłe choroby u ludzi. Dlatego też nie wiem czy polecać wam tą produkcję;  jest to odmienna od wszystkiego obecnie popularnego z tego gatunku, rzecz, to raz, a realizacja "Netflixa" to dwa.

Czym są te, z perspektywy osoby dotkniętej ową niedogodnością potężne zaburzenia fizjologiczne organizmu, na które zwyczajnie nie ma konkretnej diagnozy, na które współczesna medycyna nie może w ogóle znaleźć skutecznej metody leczenia? Czy takie choroby rzeczywiście są tak tajemnicze, jak sugeruje nam nazwa netflixowskiego serialu, przynajmniej w kwestii tych przypadków w nim zaprezentowanych? Oczywiście, mam ogólną świadomość czym są przewlekłe, trudno rozpoznawalne dolegliwości. Nie chodzi mi tu o ,,przewlekłe zapalenie zatok", czy ,,przewlekłą alergię". To" Zespół Przewlekłego Zmęczenia", "Nadwrażliwość na Pole Elektromagnetyczne", czy rozpoznanie u jednej z osób 12 różnych chorób budzą zaciekawienie i niedowierzanie, gdyż będąc po 2 z 7 odcinków "Tajemniczych Chorób", te trzy przypadki, które dotyczą poszczególnych osób bazują na ich subiektywnym odczuciu bólu, cierpienia i innych niedogodności. Niektórzy z  pacjentów, których poznajemy przy tej  ,,przewlekłej" chorobie wyglądają zdrowo, nie okazując fizycznie poważnych stanów chorobowych. W przypadku Jamisona, którego, z racji tego, że jest on od dwóch i pół lat przykuty do łóżka, nie mogąc wstać, samemu chodzić, a co dopiero wyjść na balkon swojego pokoju, ponieważ towarzyszy temu okropny, nieludzki ból, uczucie ciągłego zmęczenia niepozwalające mu na dłuższą rozmowę i inne dolegliwości, które może opisać tylko on, nie sposób mu nie współczuć. Poza osobą Jamisona nikt nie jest w stanie potwierdzić, czy nawet zaprzeczyć temu, czy fizycznie rzeczywiście mu coś dolega. Ciężko jest osądzać takich ludzi. Czy to Jamison, czy to Star, u której rzekomo zdiagnozowano 12 różnych chorób, kto wie, chyba nie ma znaczenia, co inni o nich myślą, najgorsze jest to, że oni odczuwają ból, chorobę, których fizycznie być może nigdy nie było. Co za tym stoi? Podłoże psychosomatyczne, uraz z przeszłości, a może uszkodzenie Układu Nerwowego na poziomie, którego naukowcy nie są w stanie wyjaśnić?



Mam zamiar obejrzeć nie tylko 2 pierwsze odcinki, a cały sezon "Tajemniczych Chorób" od "Netflixa", głównie ze względu na to, jak "Netflix" w ramach tego serialu zakończy opowieść ukazanych tu losów przewlekłe chorych ludzi.

Obsceniczne szaleństwo i mitologia Lovecrafta. Recenzja komiksu "Neonomicon"

Mroczna, wyjątkowo dogłębna w swej atmosferze, obłędna i zaskakująca w kreowaniu uczucia niepokoju i lęku, oraz tajemnicza, dogłębnie sza...